Ferie zimowe spędziliśmy z dala od Mazur. Za to po raz pierwszy zwiedziłam Norweski skansen. W ogóle uwielbiam skanseny i postanowiłam, że odwiedzę kiedyś wszystkie w Polsce i część poza Polską.
Tak więc maszerowaliśmy starymi uliczkami Oslo, odwiedzaliśmy stare sklepy, bank, monopolowy, stare miejskie chałupy, a potem przenieśliśmy się na wieś. Urzekły mnie misternie rzeźbione wejścia, okiennice i wykończenia… Ogrom pracy został włożony w niesamowite rzeźbione wzory, żeby domy wyglądały pięknie. Zresztą sami zobaczcie.
Na końcu przeszliśmy alejkami muzeum, gdzie znajdowały się piękne i cenne eksponaty.
Muszę przyznać, że wzornictwo skandynawskie jest wyjątkowe. To takie połączenie surowego ze słodkim. Piękne! Tam wciąż ulubionym budulcem jest drewno, aczkolwiek domy teraz są proste, schludne i nieozdobne.
Oglądałam to wszystko z szeroko otwartymi oczami i ustami i nawet wypatrzyłam trochę rzeczy, które chciałabym zainstalować na własnym podwórku.
Gonił nas czas, bo o tej porze roku muzeum zamykane jest dużo wcześniej, a pogoda niestety nie obdarowała nas dobrym światłem, było wilgotno i ciemno, ale myślę, że i tak dało się uszczknąć nieco, mimo tej całej zgnilizny.
Moi drodzy – naprawdę polecam to miejsce. Tutaj macie namiary – gdyby ktoś chciał zobaczyć na żywo.





























































