Sesja jeździecka Oskara

Koń fotografa musi być modelem! Tak… Początkowo Wicher nie potrafił ustać w miejscu, ciągle się ruszał i albo się go złapało przez przypadek albo na bardzo krótkim czasie. O sesji w gorszych warunkach oświetleniowych można było zapomnieć. Otóż z biegiem czasu i po kilku sesjach pozmieniało mu się… Nie wiem – może wydoroślał? Dorósł i głupot ma mniej w głowie? Albo mniej rzeczy go dziwi/interesuje może? W każdym razie teraz już potrafi wytrwać w pozie! To mnie cieszy i zadowala. Poza tym ma cierpliwość do ludzi mimo wszystko. Może nie robi uśmiechniętej miny za każdym razem, ale przynajmniej nie okazuje złości, zaś zniecierpliwienie okazuje tęsknym patrzeniem w kierunku stajni. Kiedy człowieki są nieczułe na jego błagalne spojrzenia, powolnym, nieśmiałym krokiem kieruje się do swojego domu. Generalnie to i tak zwiastuje koniec sesji, ponieważ ów koński model, ma wówczas na każdym zdjęciu ma minę strapioną, jest apatyczny, ciężko wzdycha znudzony i wygląda, jakby za chwilę miał usnąć. Niemniej zawsze jest jeden niezawodny sposób do przekonania go, żeby się ożywił – MARCHEWKI! Im więcej, tym lepiej. Jabłka też. Suchy chlebek może być, chociaż szybko się przejada, ale za marchewki odda wszystko!
Na sesji z Oskarem sporo się działo, więc Wicher dopiero na sam koniec okazał lekkie zniecierpliwienie, niemniej zrealizowaliśmy cały plan. Nawet mama Oskara spróbowała swoich sił, a jako że doświadczenie w jeździe posiada – świetnie sobie poradziła w siodle. Oskar jest wielkim miłośnikiem koni i chociaż jeszcze dużo przed nim nauki, głęboko wierzę, że rozwinie swój talent jeździecki i że kiedyś wybierzemy się na wspólny teren galopem!

ts_fb_MG_9519 ts_MG_9542 ts_MG_9547 ts_MG_9558_1 ts_MG_9594 ts_MG_9611 ts_MG_9635 ts_MG_9655 ts_MG_9705 ts_MG_9727

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *